Snowdeck a snowskate – opis

Czym jest Snowdeck albo Snowskate to wie już chyba każdy. Niewtajemniczonym tłumaczę, iż jest to specjalna deska służąca do jazdy po śniegu, nie posiadająca jednak jak typowy snowboard wiązań. Także długość sndecka bardziej pasuje do deskorolki niż snboardu możemy więc powiedzieć, że jest to po prostu skrzyżowanie snboardu z deskorolką. Cały wynalazek wywodzi się z popularnego w latach sześćdziesiątych snuffera zaprojektowanego przez Shermana Poppena w roku 1965. Tamto cuś miało jednak sznurek do kierowania a tutaj nic tylko jedna sklejka. Jedna jak jedna bo czasem są dwie i tutaj robi nam się podział, mianowicie sndecki dzielimy na jedno deckowe i dwu deckowe. Dla przykładu firmy takie jak Premier, Santa Cruz, World Industries czy testowany przez nas Trickstix produkują sndecki sbudowane z jednej deski zaś Burton czy Salomon produkują sndecki zbudowane z dwóch decków, gdzie jeden jest ślizgiem a drugi deckiem na którym stoimy (są one zlepione specjalnym plastikiem lub połączonę metalem). Konstrukcji obu typów jest naprawdę wiele i wszystkie bardzo różnią się od siebie wykonaniem i budową. Nam przyszło testować deck Trickstix. Jest to deck pojedynczy, warstwa wierzchnia pokryta jest specjalną gumą, dzięki której możemy jeździć na decku w różnego rodzaju obuwiu (w tym w obuwiu snboardowym). Całość (czyli sam deck) wykonana jest z plastiku, dosyć giętkiego zresztą. Na spodzie decku są specjalne podłużne wgłębienia pomagające utrzymać kierunek jazdy. Test przeprowadzaliśmy na zasadzie porównania decku od deskorolki ze sndeckiem z prawdziwego zdarzenia. Wynik jest jednoznaczny – na sndecku jeździło nam się łatwiej. Może głupio to zabrzmi ale jednak fajniejsze wrażenia towarzyszyły jeździe na decku deskorolkowym. Owszem da tu się trzaskać triczki sk8deskowe ale jest to trudniejsze a jazda przynajmniej mi nie sprawiała żadnej frajdy. Możliwości skrętu są minimalne, jedziemy na krechę i tyle, na sk8decku zaś walczymy cały czas z żywiołem, tu utrzymać jeden kierunek jest strasznie ciężko. W każdym razie reasumując teścik zabawa jest w obu przypadkach całkiem przyjemna. Sprawa jeszcze lepiej ma się dla sndeck’a w przypadku modeli dwupłozowych, tutaj jazdka to jest to, moja rekomendacja pada na model Burton Junkyard na którym miałem okazję parę razy jeździć. W takim wypadku jeździmy naprawdę jak na deskorolce i snboardzie w jednym! Produkt ten do nabycia w Polsce, firma Starsport sprzedaje to cudo za około 700 zeta co mało napewno nie jest – numer kontaktowy to prefix-33-818-57-82. Jak mamy nadmiar kabonki to warto zaryzykować, ja na przykład jeździłem na tym jakiś miesiąc w mieście, gdyż zima 01/02 była naprawdę porządna.

Triks – większa część sztuczek zapożyczona jest od deskorolki, oto niektóre z nich

ollie – sprawa banalna na snboardzie i nie taka łatwa na deskorolce – tutaj wykonanie ollie jest chyba jeszcze trudniejsze, wszystko zależy od tego z czego wykonana jest powłoka główna sndecka i jaką mamy wprawę w jeździe na deskorolce. Trika wykonujemy następująco: jadąc na sndecku ustawiamy tylnią nogę na tialu, przednią zaś mniej więcej trochę bardziej do przodu niż środek deski. Przykładamy ciężar ciała, a następnie go odkładamy i wybijamy się ‚kopiąc’ jednocześnie przednią nogą pod deską. Hmm, trudno to opisać, jeśli jednak umiemy ollie deskorolkowe to różnica jest naprawdę niewielka, należy ćwiczyć i nic więcej.

pop-shuvit – triczek wręcz banalny, z tym, że musimy go umiec na deskorolce… polega na obróceniu deski o 180 stopni pod nami… czyli noga przednia kopiemy przed siebie, tylnia za siebie no i lądujemy… pop-shuvit na snowdecku jest z reguły bardzo niski bo trudno tu zrobic wysokie ollie

kickflip – trik trudny, musimy najpierw umieć ollie. Jeśli już umiemy to zasada wykonania kickflipa jest taka – noga jak na ollie i w końcowej fazie lekko ciągniemy do lewej krawędzi, co spowoduje obrót, zostaje już tylko lądowanko.

50-50 – to natomiast podstawowy slide. Po pierwsze wypadało by być w jakimś porządnym snparku z szerokimi railami, jak jest to okej. Następnie usypujemy wysoki najazd, chyba, że potrafisz zrobić wystarczająco wysokie ollie. Jeśli wszystko gra to najeżdżamy, robimy ollie i najważniejsze – staramy się wycelować prosto na środek raila. Bardzo ważne jest czy uda nam się wybić na wprost, musimy po prostu lecieć cały czas równolegle z railem. Przed pierwszymi próbami lepiej obsypać rail wokoło śniegiem, gdyż upadki bywają naprawdę bolesne.

Comments are closed.