Historia Love Parku

Niewielu skateowców wie, że słynne logo filadelfijskiego Love Parku jest jedną z ikon Pop Artu, a zostało zaprojektowane w 1963 roku przez Roberta Indiana. Koneserzy sztuki wymienionego artysty nie mają jednak pojęcia, jak wiele znaczy metalowa konstrukcja umieszczona w Love Parku dla skateborderów i skateboardingu. Artysta wykonał także specjalne maty z włókna kokosowego, które dystrybuowane są wyłącznie przez Whitney Art Museum w Nowym Jorku. Maty te są dostępne w kilku różnych rozmiarach i kolorach. Każda z nich upiększona została stylowym deseniem „Love”. Dzięki temu każdy skateborder a także miłośnik sztuki może pozwolić sobie na zakup kokosowego drobiazgu. Przyjemność taka kosztuje od 25 do 35 dolców. Jest to wspaniała droga do promowania sztuki i skateboardingu. Po więcej informacji możecie wejść na stronę whitney.org. Jest to tylko ciekawostka do tego artykułu, bowiem najważniejszy temat przedstawiam poniżej. „Jeśli masz poniżej trzydziestu lat i jeździsz na desce, skopiemy ci tyłek” LOVE PARK – „władze” kontra „skaterzy”. 28 października Ed Bacon jeździł w filadelfijskim Love Parku w proteście przeciwko złemu traktowaniu deskorolkowców przez miasto. Bacon to 92 letni, jednooki ojciec aktora Kevina Bacona, znanego z niejednej hollywoodzkiej produkcji. Staruszek w formie protestu powiedział „Chcę jeździć na deskorolce po Love Parku i być aresztowanym”. Nie protestował sam, ponieważ sprowadził on Vincenta Klinga, architekta, który zaprojektował ten park. Zadzwonił też po lokalne media, czyli reporterów z telewizji Channel 6 News i gazety City Paper, aby przedstawić sprawę wraz z małym tłumem. Później dał krótkie przemówienie, w którym porównał zakaz skateboardingu w mieście do dyskryminacji najgorszego rodzaju, podkreślając, że „Filadelfia jest przeciwko młodzieży na świecie”. Potem zadzwonił do filadelfijskiego burmistrza, Johna Streeta, życząc mu, żeby przyjeżdżał do parku codziennie z ciepłym uśmiechem na twarzy, aby przywitać skaterów z całego świata. Co pozostaje jedynie marzeniem. Po tym przemówieniu, pod obserwacją i z dużym dystansem policji, staruszek założył kask i z pomocą kilku przyjaciół przejechał na desce aż do statuy miłości, czyli znaku firmowego Love Parku. To nie był pierwszy raz, kiedy Bacon wyrażał poświęcenie skaterów jeżdżących w parku. W przeszłości napisał list do redakcji City Paper, głosząc swój sprzeciw wobec miasta zakazującego jazdy na deskorolce. Nie był to także pierwszy protest skaterów, bo protestowali wcześniej. W kwietniu 2002 roku lokalni skaterzy zorganizowali demonstrację, do której przyłączyli się także przypadkowi piesi, chcący w ten sposób wyrazić swój sprzeciw. Tego dnia niewidoma kobieta w starszym wieku oskarżyła miasto, o to, że traktuje młodzież jak kryminalistów i na dowód solidarności odepchnęła się kilka razy na pożyczonej desce. Rada miasta pozostała jednak nieugięta w swych postanowieniach, a zakaz skateboardingu jest nadal podtrzymywany. Rozwiązaniem problemu miała być budowa podobnego placu, na którą władze miasta przeznaczyły 1 milion dolarów. Projekt nowego spotu nie prezentuje się jednak zbyt okazale, jak to opisał dziennikarz Mark Alan Hughes ( z „Philadelphia Daily News” ). Określił się krótko i na temat, nowego miejsca do uprawiania skateboardingu, które jego zdaniem jest „kwintesencją brzydoty”. Nie dziwi, więc nikogo to, że pomimo asysty policji skaterzy próbują nadal jeździć w Love Parku. Szczególnie popularnym spotem stała się Dilworth Plaza w pobliżu Love Parku. Burmistrz miasta podkreśla jednak, że i w tym miejscu nie będzie tolerowany skateboarding. „Zrobimy wszystko, aby zasady wprowadzane przez Radę Miasta były przestrzegane” – tak brzmi deklaracja władz Filadelfii. „Jeśli misją miasta jest zaprzestanie temu żeby dzieciaki nie jeździły na deskorolce to nigdy tak się nie stanie”. Wygląda na to, że oskarżenia Bacona nie są do końca bezpodstawne, a protest przez niego zorganizowany nie jest tylko kaprysem ekscentrycznego ojca gwiazdora. Cóż! Wielka szkoda, bo kto z nas nie chciałby pojeździć na jednej z najlepszych miejscówek na świecie. Niestety znamy ją tylko z filmów i to nam pozostało, możemy nadal oglądać te filmiki, na których zarejestrowano ten niezwykły spot, bo parę trików tam zduszono. Nie mówię tu o trikach na murkach, bo zrobiono ich tysiące, lecz o schodach, które prowadzą do fontanny, czyli fountain – gap. Jest to nie lada wyczyn dla skatowca, bo z tego, co słyszałem od mojego kumpla Jestera, który je oglądał na własne oczy, schody te są zajebiście duże. Pierwszy trik, jaki widziałem, to było ollie, które zrobił jakiś koleś, a później Kerry Getz w 1997 roku zdusił flipa. Następnie Jeremy Wray zdusił backside 180 i fr. 360 Ollie, Andrzej Reynolds fr.flipa, jakiś mało znany typ wywinął air walka na czołówce 411 z deską Vallely (niestety nie pamiętam jak się nazywał) i największą masakrę zrobił tam w 2001 roku Chris Cole – fr.flip, bs. flip, switch fr. flip i 360 flip. Dla mnie niewątpliwie jest największym niszczycielem fountain – gap. Zamknięcie tego spotu jest bardzo złą sytuacją dla skteshopów i profesjonalnych skateboarderów, ponieważ niektórzy prosi chcą opuścić miasto ze względu na brak tego miejsca. Najbardziej przeżywającymi zamknięcie Love są Josh Kalis i Stevie Wiliams, którzy przejechali tam setki kilometrów na swoich deskach i spędzili wiele godzin przy nagrywaniu materiałów do kolejnych produkcji filmowych. Kalis nazwał nawet swój nowy model buta, „The Verdict”, do czego powstała reklama DC, ukazująca duży smutek i definitywne zamknięcie Love Parku, a Wiliams wytatuował sobie na piersi „Phily my love”. Do Filadelfijskiego crew należą takie osoby jak Josh Kalis, Kevin Taylor, Kerry Getz, Bam Margera, Matt Reason, chief- Ricky Oyola, Sergiej Trudnowski, Jerry Fisher, Fred Gall, Stevie Wiliams, Brian Wenning i Anthony Pappalardo. Love Park był bardzo dużą rzeczą w Filadelfii. Wszyscy wiedza, że Filii jest miłością, a tym czasem nie ma miłości dla Love Parku. Był to dobry spot, gdzie wszyscy mogli się spotkać i chill out-ować. Dla wielu ludzi było to miejsce, w którym można zrobić takie triki, jakie się chce, bowiem miejscówka ta dawała bardzo dużo możliwości deskorolkowcom. Jednym słowem było to dobre miejsce żeby się spotkać z całą Filadelfijską ekipą i uczyć się nowych trików. Niestety umarł kolejny spot znany na całym świecie tak jak wcześniej Embarcadero w San Francisco. œ

Comments are closed.