Archive for Lipiec, 2011

Skate Jam Łódź

Łódź jak to Łódź: skateparki były, skateparków nie ma… no może nie do końca jest to prawdą bo istnieje jeszcze przecież California Beton Park a ostatnio (styczeń tego roku) otworzono też nowy, kryty park w korytażu hali sportowej. Tu właśnie 26 stycznia 2002 odbył się Jam deskorolkowy na który zjechali się ludzie z całej Polski: z Wa-wy, Łodzi, Katowic, Opola, Płocka i Wrocławia. Ludzie zaczęli pojawiać się tam już od 10, muza przygrywała (niepowiem jaka!), nieco później przybył organizator prowadzący – Adam Michniewski, a punkt kulminacyjny imprezy przypadł na godzinę 16, kiedy to ruszył best trick contest. Szkoda opisywać co się działo, trzeba było to po prostu zobaczyć. Nasi pro jeździli głównie na dwóch funbox’ach (w tym jeden z wmontowaną rurką) oraz na 3,5 metrowym quarterze. Poniżej wyniki best tricku, dodam jeszcze, że fanty tyż niczego sobie: dla najlepszych kabonka i ubranka od Bottle’a, Adrenaline, Flame, Nervous i Metropolisu z Łodzi.

1. Błażej Lewandowski (Backside 180 olle grab nad funbox’em)
2. Gutek Szymański (Kickflip na backside lipslide przez poręcz)
3. Jarek Pijewski (50/50 na quaterze)
4. Jacek Jakubowski (50/50 transfer lipslide przez poręcz)

Nauka tricku: Ollie

Ollie to początek wiekszości trików. Na poczatku ćwicz ollie na dywanie, łóżku lub na trawie (takiej na ziemi :-P). Stań na desce jedną nogę stawiając na tailu a drugą na środku decka. Ugnij nogi w kolanach. Wyczuj równowagę . Prawie jednocześnie (tail trochę wcześniej) naciśnij tail i pociągnij przednią nogę w góre na ukos tak aby przesunąć ją nie tracąc kontaktu z deckiem. (Nie zapomnij o wyskoku. Nie zrobisz ollie jeżeli nie wyskoczysz nawet na minimalną wysokość.) Kiedy deck przechyla się nosem do góry pociągnij przednią nogą tak aby go wypoziomowac. Przy ollie oba tracki powinny dotknąć ziemi w tym samym momencie w czasie lądowania. Kilka dobrych rad: Naciskaj tail palcami a nie całą stopą, im wyżej się wybijesz (bardziej ugnij kolana i wyżej wyskocz) tym wyższe ollie, im przednia noga bliżej tylnich śrub tym ollie wyższe (można wyżej pociągnąć decka przednią nogą). Ollie nie przychodzi łatwo ale też niezbyt trudno. Ćwicz na początku w miejscu, później z jazdy (opanuj dobrze lądowanie (równowaga). Później pozostają już tylko ollie przez „coś” (może to być deck, butelka, karton – cokolwiek) . Ollie mierzy się „na decki” (1 deck, 2 decki itd.). Wysokość naszego ollie przyjdzie z czasem, ale trzeba dużo ćwiczyć. Nigdy nie rezygnuj z ollie. Skacz pod co tylko sie da (krawężniki, schodki). Jeżeli masz „pokonac krawężnik” nie bierz decka w grabie i nie przenos go przez krawężnik. Rób ollie nawet kiedy Ci nie wychodzi – w końcu się uda. Nawet krawężnik to niezły trening (na początek oczywiście). Nie rezygnuj. Nigdy. œ

Zawody snowboardowe w Livigno

Kojarzycie Livigno? Ano to właśnie tam, we Włoszech w 1986 odbył się pierwszy zlot amatorów snowboardu zapoczątkowujący szkolenie i organizację zawodów w Alpach a w rok później właśnie tam odbyły się pierwsze europejskie mistrzostwa świata. A teraz jeszcze zawody uznawane za start sezonu, choć ich data nie wskazuje na to do końca. Dobra, do rzeczy, to ma być relacja a nie kartka z pamiętnika. Warunki były trudne, śniegu wookoło jak na lekarstwo i pomimo zwiezienia blisko 23 tysięcy metrów kwadratowych śniegu i tak było kiepsko – śnieg był bowiem zajebiście zmrożony, nie było wogóle miękkiego puchu. Zjechało się tam sporo pro z Włoch, Austrii, Finlandii, Słowacji, Niemiec, Szwajcarii i wielu innych krajów europejskich. Odbyły się trzy konkurencje – Slope Style, Half Pipe i Quarter Pipe. Slope Style to jazdka w bardzo luźnej formie – nie ma żadnych wyznaczeń, zawodnicy jeździli się po zajebiście ogromnym snparku do którego zwieziono mnóstwo starych aut, poręczy, boxów, zbudowano też sporo hopek. Formuła tego jest prosta – startujesz skąd chcesz, kiedy ci się zachce, przejeżdżasz którędy chcesz, robisz triki jakie potrafisz a oceniany jesteś przez innych uczestników imprezy. Wielu uczestnikom ten rodzaj jazdy przypadł bardzo do gustu, pozytywnie wypowiadał się na ten temat na przykład Stefan Gimpl. Miały też miejsce zawody w jeździe na pajpie (8 metrów wysokości i 32 na szerokość) i w ostatni dzień kiedy warunki były już prawie że extremalne w quarterze. Imprezka niczego sobie, gdyby nam takie w Polsce organizowali… Poniżej najlepsi z każdej konkurencji:

Slope style DCP (David Carrier Porcheron)
Half pipe Nicolas Miler
Quarter pipe David Benedek

Graffiti Jam Łódź

Łódź, centrum Polski. Pietryna, centrum Łodzi. Pasaż Schillera, centrum Pietryny. 22 lutego 2002, piątek, koniec tygodnia, dzionek dosyć chłodny jak to z reguły w lutym bywa. To tu dokładnie jedna z kamienic zmieniła się po raz kolejny nie do poznania po ostatnim Graffiti Jam’ie. Akcja odbyła się w godzinach stosunkowo rannych, malowano naprawdę ogromną ścianę i naprawdę fajnie. W końcu łódzka grupa Design Futura i ludzie z innych ekip to są prosy w dziedzinie graficiarstwa. Łącznie osiem godzin roboty, malowało łącznie 13 osób i mimo, że wszystko ładnie i legalnie nie obyło się bez zatrzymań przez straż miejską. Jakieś trzy łosie dorwały się do sprejów i zatagowały ścianę nie przeznaczoną do malowanie przez organizatora. Całość wyszła naprawdę nieźle, co możecie zresztą zobaczyć na fotach, w końcu graficiarze mieli do dyspozycji nielimitowaną właściwie liczbę sprejów (łącznie zużyto ich około 130 co wykosztowało sponsora na blicko 1,5 tys. zetów), drabiny i święty spokój (nie trzeba było naprzykład spiepszać przed strażą). Jest to już kolejne dzieło, które powstało na Piortkowskiej, wciąż możemy podziwiać największe w Polsce graffiti, które ma 980 metrów kwadratowych i przedstawia ładną kompozycję łodzi, kostki brukowej, tramwajów itd (malowane przez Desing Futura w okresie dwóch miesięcy!). Nie chcę nic krytykować ale z całego Jam’u nie podobała mi się jedna sprawa. Otóżnowe grafy powstały w miejscu starych nie wiem nawet czy nie ładniejszych od obecnych. Ja sprawę bym rozwiązał tak, że znalazł bym na taki Jam inną, nie pomalowaną jeszcze kamienicę i dopiero wziąłbym się do roboty. W Łodzi także przy Konstantynowskiej wzdłuż muru zoo oraz w niektórych przejściach podziemnych w centrum można zobaczyć pare fajnych graf. Ogólnie w Łodzi graffiti ma się dobrze choć wkurwiają texty pseudokibiców (ci analfabeci nie wiedzą nawet, że „chuj” to się przez „ch” pisze). Teraz pozostaje tylko obejrzeć foty chłopaków podczas pracy (efekty ich pracy w działce grafika – Design Futura). W najbliższym czasie postaram się dorwać naszą wspaniałą łódzką graficiarską grupę (wspomniany już Design Futura) i przeprowadzić krótki wywiadzik który na pewno ujrzycie.

Recenzja filmu Wesoło

„WESOŁO” to długo oczekiwany pierwszy Łodzki film skate’owy, stworzony przez Metropolis Skateshop – Tomek Frant, aktualnie jest to System Skateshop i Nervous Company, czyli Bartek Milczarek i Jarek Pijewski, przy wspolpracy i pomocy Marcina Nowaka. Film rozpoczyna Jarek ze swoim przejazdem, w którym jest dużo wygłupów. Potem mała przerwa na reklamę i Naukę Jazdy :-). Po Nauce przychodzi kolej na Tomka, który jak zwykle lata nad różnymi rzeczami. Po jego przejeździe oglądamy jeszcze: Rafała Lejmana, Piotra Dabova, Konrada Ossowskiego, Pawła Cherczyńskiego, Policje, Łukasza Janiaczyka i wielu, wielu innych. Następnym wesołkiem jest Bartek Milczarek, który kończy swój przejazd wyjściem ze szpitala, ze złamanym kolanem. Pewnie wiecie, ze Bartek prze te wesole akcje nie uczestniczy juz aktywnie w skatebordingu… Nie ma sie co rozpisywac o muzie i montazu, na koniec ogladamy przyjemne outro i dużo śmiechu. Polecam każdemu obejrzenie tego wesołego filmu. œ

Recenzja filmu Shorty’s Church of Skatan

Kolejny zagraniczny filmik deskowy, całkiem konkretny nie ukrywam, trwa nieco ponad 20 minut i cały zapełniony jest czystą, ostrą jazdką. Nie ma tu (i bardzo dobrze) miejsca na durne wypowiedzi prosów czy ich inteligentne zachowania w miejscach publicznych. Po prezentacji producenta wchodzimy w klimat zajebistymi glebami – niektórzy lecą na jaja, inni na ryj, jeszcze innirobią bolesne szpagaty. Jak kto lubi, mi się podobało, widać wyraźnie, że życie deskarza takie zayebiste na całego to niestety nie jest. Jeszcze fajniejsze gleby mamy po napisach – warto odczekać, polecam! Jakość materiału w porządku, muzyka też niczego sobie, pare kawałków znałem, innych nie ale ogólnie dało się słuchać – głównie raprock i te klimaty, szkoda tylko, że potem przechodi to w jakiś wieśniacki country. Z riderów w filmie wymienię tych z najdłuższymi przejazdami, czyli: Pablo Favela (ładne wysokie slajdy i grindy), Tony Tieu (zajebisty styl plus fajnie pomyślane triczki), Dylan Gardner (na ławeczkach fajnie tylko murki niskie), Frankie Hill (tylko slajdy po ławkach), Carl Nunes (dość dynamiczna jazda), Levi Marvin (poręcz w szkole – zajebisty przejazd), Colin New (fajny styl), Jason Phillis (wysoko i odważnie), Ben Kendall (to jest dopiero wymiatacz). Oprócz tego jeżdżą tyż inni ale za dużo ich by tu wymieniać. Tak więc reasumując – filmik porządny. œ