Archive for Sierpień, 2011

Nauka tricku: 50-50 (fifty-fifty)

No to dobra, teraz jakis grindzik… 50-50 to nic innego jak grindowanie na obu truckach z deckiem równolegle do krawedzi. Czyli w praktyce „jedziemy” po krawędzi tylko ze nie na kólkach a na oskach. Jak to zrobic?? Sprawa prosta… musisz umiec ollie (heh!!) Znajdujemy sobie murek, skrzynke, raila lub cokolwiek na czym można ciosac grindy… Jedziemy dosyć szybko… Najeżdżamy na murek pod niewielkim katem lub równolegle (zależy od warunków..) Robimy ollie i staramy się TYLNIM truckiem wpasc na krawędz.. Jeżeli najeżdżamy pod katem musimy troche zarzucic ciałem, ale minimalnie, jeżeli natomiast równolegle musimy tylko nie lecieć nosem do dołu a wszystko sie uda… Kiedy już wskoczymy musimy utrzymac równowagę… to tak naprawdę przychodzi z czasem, ale jest kilka rad: 1. Ugnij i usztywnij kolana w trakcie grindu 2. Jezeli czujesz ze tracisz poslizg zeskocz z murku bo bedzie lot na zeby i gleba… 3. Obowiazkowo smaruj murki swieca lub mydlem (decha potem niezle pachnie :-))) 4. Poczatki to grindy na niskich rzeczach – upadki z wyzszych przeszkood sa bolesne… 5. Zbuduj sobie skrzynke… na takim czyms naprawde super uczy sie wszystkich grindoof !!! œ

Nauka tricku: Boneless

BEZ KOŚCI (wołowina:))).. Bardzo fajny old-schoolowy trick. Jest dosyć prosty do wykonania i chyba każdy może się go nauczyć… A więc do dzieła. Jedziemy z umiarkowaną prędkością (kiedy opanujecie bonelessa jedziecie na max. speedzie :))… Teraz trzeba wszystko wykonywać dość szybko… Uginamy kolana jednocześnie łapiąc boczną krawędz deski… (uwaga! Jezeli jeździsz goofy a jesteś praworęczny łatwiej robic Ci będzie switch bonelessy… jeżeli natomiast jeździsz regular no to problemo gdyż łapiesz deche prawą ręką…)… na czym to ja skończylem?? AAA… Kiedy już złapaliśmy za krawędź zdejmujemy naszą przednią nogę z deski (jeszcze raz pozdro dla rider’ów goofy :)))) Jednoczesnie wybijajac sis w powietrze (uzywając przedniej nogi ofkoz :)) po prostu przez odbicie od podłoża… Cały czas trzymamy deskę w grabiach… kawałek lecimy w powietrzu (jak najwyżej i najdalej, hehe :)).. i teraz część najtrudniejsza – jeżeli może być tu coś trudnego :)). Musimy podciągnąć pod siebie kolana (szczególnie w nodze z której się wybijaliśmy). Podsuwamy deskę pod nogi.. i puszczamy ją tak, aby wylądowaą obiema nogami na glebie i utrzymaą równowagę… to mniej wiecęj boneless… Porady: Tricki wyglądają morderczo ze schodów lub murków, ale na początku ćwicz bonelessy przez np. karton…; Mozna ofkoz robić bonelessy 180 i 360 … 180 jest bardzo prosty… robimy dokładnie to samo co przy normalnym… tylko, że przekrecając się o 180… 360 natomiast jest trochę ciężki gdyż czasem decha wymyka się spod nóg przy obrocie… Do 360 musimy wziąć duży zamach ciałem… i starać się trzymać deskę luźno a zarazem stanowczo… To tyle, powodzenia z bonelessem!!! œ

Opis miejscówki: Transition 7 Snowpark

Dostępne systemy:
– dwa cornery [bs & fr],
– skocznia prosta duża [wysoka na 3m, odleglosc od progu do poczatku kata jest regulowana zależnie od rangi zawodów]
– skocznia mniejsza
– funbox
– trzy handraile (srednio po 5m dł. – w tym jeden łamany)

W nadchodzacym sezonie 2002/2003 snowpark zostanie wzbogacony o Qpipe (quarterpipe), kicker (skocznia przeznaczona do dlugich i wysokich skokow). Zwiekszy sie znacznie ilosc raili i skrzynek o najrozmaitszych kształtach i długosciach. Kolejnym przedsięwzięciem jest budowa toru boardercrossowego. Jeżeli uda się zakończyć prace nad nim do zimy (obecnie sa w trakcie) to możemy się spodziewać rozegrania w Zieleńcu dodatkowych zawodów Pucharu Polski w tej własnie konkurencji. Zaplanowana jest rowniez budowa halfpipe. Prawdopodobnie powstanie dopiero w przyszlym sezonie poniewaz Zieleniec aktualnie nie dysponuje możliwoscia zaopatrzenia stoku w wodę potrzebna do zasilania armatek snieżnych (nieodzownych przy utrzymaniu pipe); budowa takiej infrastruktury przewidziana jest na przyszły rok. Dzięki współpracy z przedstawicielem firmy Kasbohrer snowpark T7 będzie dysponował własnym ratrakiem (Pisten Bully – tak wlasnie nazywaja sie ratraki firmy Kasbohrer). Pisten Bully dostarczy także, w razie potrzeby, przystawkę do budowy pipe-u – pipe magic.

Ceny:
Całodzienny karnet na wyciag: cena calodziennego karnetu na wieksza czesc wyciagow w Zielencu-40 PLN, cena spada w zaleznosci od godziny zakupu-im pozniej, tym taniej. Planowane jest wprowadzenie mniejszej ceny karnetow dla korzystajacych wylacznie z wyciagu na terenie snowparku. Aktualnie prowadzone sa rozmowy z wlascicielami wyciagow, cena powinna wynosic okolo 25 PLN, Wejsciówka na teren snowparku: 5 zeta.

Recenzja filmu RDS FSU

Cały film zaczyna się od przykrej gleby skata na rolkach (ostro wali głowa o beton). Potem dosyc fajna pioseneczka typu „Techno shit – Whoa Oh Oh Oh Oh” akurat w tym kawałku filmu nie ma deski ale sa smieszne ujęcia typu: ziomek z deska zabiera gana policjantowi itp. W sumie jest tam paru ziomków którzy naprawdę robia triki techniczne ale większosc to hardcor. Nie zabrakło tam również scen jak pewna grupka skatów ostro kłuci się z ludzmi. Jednom z nich jest jak jakis ziomek zabiera deske skatowi a ten wzamian zbija mu szybę w samochodzie. Po obejrzeniu filmu można naprawdę złapac zajawkę. Polecam go wszystkim dobrym i trochę słabszym skaterom. œ

Relacja z zawodów Mentor Skateboarding Session

Początki

Zawody zaplanowane na 14-16 czerwca 2002 roku w Toruniu w hali Tor-Tor. Budowa skateparku ruszyła 1 czerwca. Powstał on specjalnie na tę imprezę – MENTOR SKATEBOARDING SESSION i jest to najlepszy skatepark w Polsce. Poniżej fotki, jak wyglądała budowa, która prowadzio IOU RAMPS, przy pomocy Polaków.

Hale otwierają się codziennie od godziny 10:00 rano. Ceny biletów wygladały następująco:
– 14.06.2002 (praktyki, zapisy) 10 PLN
– 15.06.2002 (eliminacje do finalow) 20 PLN
– 16.06.2002 (finały i best trick) 30 PLN
– 3 dni, 14-16 czerwca 2002 za 50 PLN, w tym także imprezy magazynu HIRO

Przebieg

Zawody zaczynały się codzinnie od godziny 12:00, ludzi wpuszczano jednak już od 10:00. Po nabyciu biletów – takich opasek na ręke z jakiegoś plastiku i rewizji plecaka można było wejść do hali tor-tor. Każdy dzień wyglądał podobnie – jak zawsze ekipa ssc była punktualnie o 10 przed hala, wchodziliśmy jako jedni z pierwszych… Zimno cicho, ciemno, dopiero koło 11 zaczynały się prawdziwe rozgrzewki i można było obaczyc jakis fajny triczek. Codziennie od rana siedzial Gutek, widziałem też Jaworskiego. Poza halą były sklepiki polowe – w tym na przyklad łódzki Burak, byli też kolesie od Mentora. Codziennie impreza startowała od godziny 12, każdy zawodnik miał 1 minutę przejazdu, ale prawie każdemu doliczano jakieś 30 sekund bonusu. Większość publiki i trików miała miejsce przy boxach i rurkach, prawie kazdy tam dusil. Zawody przebiegały dynamicznie, były dobrze zorganizowane, chociaż było też sporo niedopatrzeń. Po pierwsze skaterzy przeszkadzali sobie nawzajem siadając na rampach czy jeżdżąc podczas cudzego przejazdu, utrudniajac wykonywanie trików. Do kometatora – Heleny nic nie mam, ale wydaje mi się, że nie powinien był się śmiać się do mica podczas paru gleb, nie powinien też mylić się, a niestety czasem coś pozamieniał. Ogólnie nie wpuszczano ludzi na stadion, trybuny były oddzielone szkłem i drutem, ale organizatorzy zrobili wyjątek podczas rozdania nagród – wpuscili wszystkich na arenę. Potem rzucali jeszcze smycze, koszulki, portfele i inne gadżety. Była też viva polska – cne i wujek samo zło z kamera, z tego co pamietam to gadali z Bartkiem Czarneckim i publika, a wywiady, które przeprowadzili były jak zawsze na tragcznie niskim poziomie.

Przejazdy

Może teraz słówko o tym jak kto jeździł. Zdecydowanie największym hardcore’owcem imprezy był Anglik Blackwell Lee. Ubrany punkowo, jeździł naprawdę szybko i skakał naprawdę wysoko. Probował one-foot nosegrind’a i triczek polegający na zamianie deski na inna w locie. Oprócz tego Niemiec Stefan Lenhart zaprezentowal ekstremalnie wysoki poziom – jego przejazdy byly najpłynniejsze i najbardziej dynamiczne, nie dziwi fakt, ze to właśnie on zwyciężył. Tomek Kotrych z Fenix.Atl też jeździł bardzo ładnie, szczególnie jego nosegrind’y robiły wrażenie. No i oczywiście Gutek – jak to Gutek prawie same slide’y, jednym z nich wygrał best-trick’a, wysoki poziom ale widać było, że nie był w szczytowej formie. Natomiast Blażej Lewandowski jeździł mało, ale przejazdy miał dobre – próbował przeróżnych trików i jak widać kontuzja ręki nie przeszkodziła mu w zajęciu dobrego miejsca. Warto jeszcze wspomnieć, że Łukasz Janiaczak uszkodził sobię kolano tak poważnie, że nie mógł dokończyć swojego przejazdu – musiał opuścić zawody. Podobnie bylo z Anglikiem z teamu Empire, który nie był zdolny do dokończenia przejazdu [spadł na jaja]. Oczywiście spore wrażenie zrobił Gołota, może nie tyle trikami, co swoim wiekiemi i poziomem jazdy – szczególnie kickflip z rampy wyszedł mu fajnie. No i Benek zaskoczył baardzo wysokim poziomem – koleś zapowiada się na dobrego skatera, triczki wychodziły mu czysto, miał mało kontaktów z podłożem.

Wyniki

Po finałach tabela wyglądaąa następująco:
1. Stefan Lenhart (DE)
2. Tomek Kotrych (Wa-wa)
3. Blackwell Lee (UK)
4. Tadeusz Szymański (Wa-wa)
5. Błażej Lewandowski (Płock)
6. Krzysiek Poskrobko (B-stok)

Nauka tricku: Kickflip

A więc umiemy już ollie, przyszła pora na jakiegoś flipa. Kickflip – trik na pozór trudny. Ale dla chcącego nic trudnego. Zaczynamy. Ustawiamy się tak jak do ollie tylko, że przednia noga zwisa lekko z decka (jest cofnięta do tyłu). Pięta przedniej nogi jest już poza deckiem. Uginamy kolana i skaczemy. Musisz pociągnąć przednią nogę tak, aby deck obrócił się. Robimy to przeciągając przednią nogę na bok i „kopiemy” do przodu na ukos. Na początku deck będzie spadał w dół – będziemy też kopać w dół. Deska nie będzie się w pełni obracać (ląduje trackami do góry). Ale spoko, bez nerwów. Oczywiście trenujemy w miejscu. Z czasem wyczujemy „czuły punkt deski”. Kiedy deck będzie leciał do góry z czasem będziesz ciągnac nogę razem z deckiem i przekrecał ją bez kopania jej w dół. Następny problem to powrót przedniej nogi po kopnięciu. „Nie chce wracać”. Wiem co to za ból. Nie należy się tym przejmowac. Jeżeli nabierzemy pewności, że deck obróci się „na kólka” noga sama będzie wracać na decka. Kilka rad: Odchylaj się trochę do tyłu – łatwiej wyczuć czuły punkt i „kopnąć decka”. Nie kop „na powera”, jeżeli znajdziesz metodę będziesz leciutko kopał a deck będzie się kręcił „sam”. Jeżeli kopniesz za mocno a chcesz skończyc trik ładnym lądowaniem spróbuj złapać decka w locie. Robi się to już z przyzwyczajenia – to przychodzi samo z czasem. Pózniej naucz się podwójnego flipa i potrójnego ale to już wyższa szkoła jazdy. œ