Relacja z zawodów Mentor Skateboarding Session

Początki

Zawody zaplanowane na 14-16 czerwca 2002 roku w Toruniu w hali Tor-Tor. Budowa skateparku ruszyła 1 czerwca. Powstał on specjalnie na tę imprezę – MENTOR SKATEBOARDING SESSION i jest to najlepszy skatepark w Polsce. Poniżej fotki, jak wyglądała budowa, która prowadzio IOU RAMPS, przy pomocy Polaków.

Hale otwierają się codziennie od godziny 10:00 rano. Ceny biletów wygladały następująco:
– 14.06.2002 (praktyki, zapisy) 10 PLN
– 15.06.2002 (eliminacje do finalow) 20 PLN
– 16.06.2002 (finały i best trick) 30 PLN
– 3 dni, 14-16 czerwca 2002 za 50 PLN, w tym także imprezy magazynu HIRO

Przebieg

Zawody zaczynały się codzinnie od godziny 12:00, ludzi wpuszczano jednak już od 10:00. Po nabyciu biletów – takich opasek na ręke z jakiegoś plastiku i rewizji plecaka można było wejść do hali tor-tor. Każdy dzień wyglądał podobnie – jak zawsze ekipa ssc była punktualnie o 10 przed hala, wchodziliśmy jako jedni z pierwszych… Zimno cicho, ciemno, dopiero koło 11 zaczynały się prawdziwe rozgrzewki i można było obaczyc jakis fajny triczek. Codziennie od rana siedzial Gutek, widziałem też Jaworskiego. Poza halą były sklepiki polowe – w tym na przyklad łódzki Burak, byli też kolesie od Mentora. Codziennie impreza startowała od godziny 12, każdy zawodnik miał 1 minutę przejazdu, ale prawie każdemu doliczano jakieś 30 sekund bonusu. Większość publiki i trików miała miejsce przy boxach i rurkach, prawie kazdy tam dusil. Zawody przebiegały dynamicznie, były dobrze zorganizowane, chociaż było też sporo niedopatrzeń. Po pierwsze skaterzy przeszkadzali sobie nawzajem siadając na rampach czy jeżdżąc podczas cudzego przejazdu, utrudniajac wykonywanie trików. Do kometatora – Heleny nic nie mam, ale wydaje mi się, że nie powinien był się śmiać się do mica podczas paru gleb, nie powinien też mylić się, a niestety czasem coś pozamieniał. Ogólnie nie wpuszczano ludzi na stadion, trybuny były oddzielone szkłem i drutem, ale organizatorzy zrobili wyjątek podczas rozdania nagród – wpuscili wszystkich na arenę. Potem rzucali jeszcze smycze, koszulki, portfele i inne gadżety. Była też viva polska – cne i wujek samo zło z kamera, z tego co pamietam to gadali z Bartkiem Czarneckim i publika, a wywiady, które przeprowadzili były jak zawsze na tragcznie niskim poziomie.

Przejazdy

Może teraz słówko o tym jak kto jeździł. Zdecydowanie największym hardcore’owcem imprezy był Anglik Blackwell Lee. Ubrany punkowo, jeździł naprawdę szybko i skakał naprawdę wysoko. Probował one-foot nosegrind’a i triczek polegający na zamianie deski na inna w locie. Oprócz tego Niemiec Stefan Lenhart zaprezentowal ekstremalnie wysoki poziom – jego przejazdy byly najpłynniejsze i najbardziej dynamiczne, nie dziwi fakt, ze to właśnie on zwyciężył. Tomek Kotrych z Fenix.Atl też jeździł bardzo ładnie, szczególnie jego nosegrind’y robiły wrażenie. No i oczywiście Gutek – jak to Gutek prawie same slide’y, jednym z nich wygrał best-trick’a, wysoki poziom ale widać było, że nie był w szczytowej formie. Natomiast Blażej Lewandowski jeździł mało, ale przejazdy miał dobre – próbował przeróżnych trików i jak widać kontuzja ręki nie przeszkodziła mu w zajęciu dobrego miejsca. Warto jeszcze wspomnieć, że Łukasz Janiaczak uszkodził sobię kolano tak poważnie, że nie mógł dokończyć swojego przejazdu – musiał opuścić zawody. Podobnie bylo z Anglikiem z teamu Empire, który nie był zdolny do dokończenia przejazdu [spadł na jaja]. Oczywiście spore wrażenie zrobił Gołota, może nie tyle trikami, co swoim wiekiemi i poziomem jazdy – szczególnie kickflip z rampy wyszedł mu fajnie. No i Benek zaskoczył baardzo wysokim poziomem – koleś zapowiada się na dobrego skatera, triczki wychodziły mu czysto, miał mało kontaktów z podłożem.

Wyniki

Po finałach tabela wyglądaąa następująco:
1. Stefan Lenhart (DE)
2. Tomek Kotrych (Wa-wa)
3. Blackwell Lee (UK)
4. Tadeusz Szymański (Wa-wa)
5. Błażej Lewandowski (Płock)
6. Krzysiek Poskrobko (B-stok)

Comments are closed.