Bomba Tour – relacja cz. trzecia

Następnego dnia po sympatycznym śniadanku i dwóch kawach nastąpił czas żeby uderzyć dalej w drogę. I tak zapędziliśmy się do Leszna, gdzie na dzień dobry przywitał nas deszcz, więc postanowiliśmy odwiedzić kryty basen. Tam skorzystaliśmy z wszelkich systemów relaksu i po osuszeniu swoich ciał udaliśmy się na beton skate park, który okazał się dobry, ale tylko na zdjęciach. Bródnowskie beje atakowały rurkę na której posypał się over crooks, bs.smith Steviego i feeble 180 out Kiełbia oraz bs.lipslide profesora Pawła Walczaka z Opola w bardzo miękkim stylu. Nadszedł wieczór i trzeba było przedostać się do Poznania , przenocować i rankiem udać się na podbój miejscowek. Na poranną rozgrzewkę poskakaliśmy na zamkiniętym na czas przebudowy Placu Wolności a potem Kuba „Wino” Winowiecki zabrał nas pod Kinepolis – miejsce na którym niektórzy dostali świra. To dlatego, ze znajduje się tam mini rampa umieszczona pod wiatą oraz skrzynki z rurką na zewnątrz w podcieniach garaży. Zaczęło się szaleństwo, które trwało do wieczora. Później nie daliśmy rady już nigdzie indziej się nie ruszyć. Dalej bomba tour uderzyła do Płocka aby zmiażdżyć tamtejsze miejsca i ósemkę marmurowych schodów na których poszedł fr.flip nowego rajdera Pogo Kacpra ‘MC” Ustarbowskiego i miażdżący deskę flipek Salvadora Steviego. Po sesji w tym sympatycznym miasteczku pojechaliśmy na Mazury, czyli do miasta Ełku. Podróż była najdłuższym odcinkiem jaki pokonaliśmy podczas naszego turne. Dotarliśmy tam na trzecią w nocy, a na demo byliśmy umówieni na 12 w południe. Wczesnym rankiem zostaliśmy zaproszeni na zajebiste śniadanie przez znajomych ze skate shopu Anagram. Po posiłku wypiliśmy jeszcze dużą ilości kofeiny i wreszcie poszliśmy pojeździć. Na miejscu nie było jeszcze nic oprócz fajnego asfaltu, paru skrzynek i rurek, ale i tak było bardzo sympatycznie. Później uderzyliśmy na street zatrzymując się na hard corowym murku, gdzie Mikołaj Baranowski wyczesał bardzo ładnego crookeda. Dalej pojechaliśmy deskami po ulicach miasta na pomnik papieża z grupą co najmniej 40 dzieciaków. Pojeździliśmy może z 10 minut i przyjechała do nas policja interweniując dwoma transporterami. Po tym jak spisali parę osób przemieściliśmy się na sześć schodów na których zarządził Bartek „Alkomats” Pochylski. Zniszczył je swoimi lotami w bardzo stylowy sposób. Na zakończenie dnia udaliśmy się do baru C1. Tam odbyła się imprezka zorganizowana również przez właścicieli skateshopu. Były filmy skateowe na bardzo dużym ekranie, było piwko z tuby i ogólnie było wesoło za co chcieliśmy podziękować całej familii Anagram Skate Shop. Następnego dnia, dosyć wczesną jak dla nas porą ruszyliśmy do stolicy, zaliczając po drodze na wielkim kacu zajebiste jeziorko. Późnym po południem dotarliśmy do Warszawy. Tu odwiedziliśmy bródnowski park, Witosa, Ursus i Pałac kultury po czym ze smutkiem na twarzy ekipa zaczęła się rozjeżdżać do domów. Myślę, że wyjazd podobał się wszystkim uczestnikom i z chęcią pojechaliby drugi raz żeby zbombardować trikami jakieś miasta. Pozdrawiam wszystkich którzy z nami byli i ludzi napotkanych po drodze przez Pogowo/Nervową bombę. Policja fuck off !!!

Comments are closed.