Bomba Tour – relacja cz. pierwsza

Pomysł na taki wyjazd powstał o wiele wcześniej niż mogłoby się wydawać bo już w maju zaplanowaliśmy, że na koniec sierpnia bomba tour uderzy w całą Polskę. Troszeczkę to inaczej miało to wyglądać niż wyszło, ale najważniejsze że doszło do skutku. Wspólnymi siłami Nervous i Pogo zebrali swoje teamy w których skład wchodzą – Nervowa drużyna : S. Gliński, P. Kiełb, B. Czarnecki, P. Walczak i B. Milczarek – drużyna Pogo : P. Dabov, K. Ustarbowski, M. Baranowski, D. Chałaśkiewicz, A. Przybysławski, B. Pochylski oraz gościnnie najmłodszy uczestnik, czternastoletni Rodrigo z Opola, następnie na naszym pokładzie mogliśmy gościć panów kamerzystów i fotografów A. Skrobańskiego z INFOmagazine, Hindusa z Bródnowskich Beji i Czubakę z MTV i Hiro magazine. I tak po wyklejeniu całego busa nalepkami wczesnym popołudniem wyruszyliśmy w trasę, najpierw do Puław. Po drodze zajrzeliśmy jeszcze do Piotrkowa Trybunalskiego. Tam czekała na nas spora grupa osób na umówionej miejscówce pod bankiem. Chłopakom spodobała się poręcz i parę murków, lecz szybko musieliśmy opuścić to miejsce ze względu na interwencję dyrektora banku i panów z karabinami. Po ostrej wymianie słów typu „ty sama jesteś nie normalna” !!! do pracowniczki oddziału, udaliśmy się na mur z trzynastu schodów. Posypał się noseslide w wykonaniu Steva na pełnym speedzie, oraz również noseslide ale boneles „super crazy style” nervowego Bartka. Szczęścia nie miał Czarny, który podczas bonesa na tailslide niefortunnie skręcił kostkę już pierwszego dnia wyjazdu. Do tego został spisany przez policję, siedząc z bolącą kostką na masce radiowozu. Wpakowaliśmy się do naszego wesołego busa i w parę godzin później znaleźliśmy się w upragnionym skate parku w Puławach. Niestety krótko przed nami dotarł tam deszcz i musieliśmy czekać aż wszystko przeschnie. Niektórzy nie wytrzymali tak jak Rodrigo i Bartek Pochylski i zaczęli katować poręcz dusząc crooksa i crooksa przejście w backside lipslide. Zajebistą sekwę zrobił Mietek : 360 flipa w kąt i smitha na poręczy, chwała mu za to, bo zrobił to naprawdę dobrze. Cała sesja trwała do pierwszej w nocy, a nasz kierowca pan Andrzej cierpliwie czekał na nas w samochodzie ucinając sobie drzemkę. Następnego dnia w południe ruszyliśmy do Chrzanowa, gdzie miejscowe chłopaki pomyśleli o wszystkim i zorganizowali muzykę i oświetlenie na skate parku co sprawiło bardzo miłą atmosferę. Po jeździe pojechaliśmy prosto do baru u Jolki zostawiając Skrobana w spożywczaku. Bar znajdował się tuż koło drogi i jak na taką przydrożną knajpę było w nim całkiem nie źle. Wbiłem się do niego z czterema butelkami żołądkowej i zaczęła się ostra najebka, ponieważ po spożyciu alkoholu co nie którym urwał się film. Były tańce, dziewczyny, była trambambula i nie zła burda, ale na wesoło. Pani Jola (właścicielka) zdenerwowała się troszeczkę i próbowała ze mną dyskutować, ale ja nie byłem w stanie jej słuchać. Obudziłem się rano, 30 km dalej u kolegi Toma, który nas wszystkich przenocował. Wielkie thanx za wszystko i dla wszystkich ziomów. Chrzanów rules!

Comments are closed.